Historyjki

Posted by admin | Posted in Opowiadania | Posted on 30-12-2009

Tagged Under : ala, dziewczyny, gosia, historyjki, huśtawka, opowiadanie

34Historia , którą teraz napisze rozpoczęła się na biwaku harcerskim. Jacek postanowił wziąć ze sobą aparat i wszystkim pstrykać śmieszne foty. Razem z kuplem wpadli na pomysł, by każdej druhnie, opiekunce zrobić niespodziankową fotkę. Postanowili więc realizować plan. Gdy weszliśmy do jednego z namiotów, pani była w samej bieliźnie. Szybko wcisnął guzik od aparatu i zrobił zdjęcie. Na nic się nie zdały ich tłumaczenia, że to było całkiem przypadkowo . Po czasie zostali wezwani rodzice, a oni musieli spakować swoje rzeczy i wyjechać do domu. Rodzice byli bardzo wkurzeni .Musieliśmy oddać druhnie cały aparat. Niestety nikt się nie bawił już na tym wyjeździe. Był wtedy niezły przypał. Okazało się, że na następnych obozach, nie można brać ze sobą aparatu, by uniknąć podobnych sytuacji, takich , jaka była ta. My mieliśmy mały ubaw, ale do czasu. Każdy z nas od rodziców dostał małe kazanie. Poza tym stwierdzili , ze nie będziemy dostawać kieszonkowego przez jakiś czas dopóki się nie poprawimy. Czasami nie warto jest ryzykować dla jednego zdjęcia, bo potem można stracić wszystko .

Pewnego razu Gosia poszła z Alą na plac zabaw. Obie miały szesnaście lat. Było tam mnóstwo ludzi, szczególnie mamy ze swoimi dzieciakami. Jedna huśtawka była wolna, więc dziewczęta postanowiły ją zająć. Pewna mała dziewczynka zajęła nam huśtawkę i zażądała , by ją pohuśtać. Mając wybór, nie zgodziły się. Nagle dziecko zaczęło krzyczeć do mamy , by ją pohuśtały. Myślały, że się spalą ze wstydu. Przecież, tam było tyle znajomych, a tu taka wpadka. Słysząc to zaczęły biec w stronę wyjścia. Dziecko jednak nie dawało za wygraną. Zaczęło do nas krzyczeć, byśmy kupiły jej loda. Myślały, wtedy , że uduszą to dziecko. Skoro wcale nie znały tego dziecka, nie miały takiego obowiązku. Wszyscy spoglądali na nie jakby na jakieś wariatki. Dziewczyny stwierdziły, że plac zabaw nie jest dla nich, że za dużo w nim dzieci ,a w dodatku jakich niegrzecznych. Od tamtej pory wolały pójść na boisko , czy jechac na rowery i mieć spokój od wszystkich .

Mieszkanie i miasto

Posted by admin | Posted in Opowiadania | Posted on 26-12-2009

Tagged Under : dom, kacper, miasto, michał, mieszkanie, szczerość

2Znajdą miłe mieszkanie i po prostu będą żyli szczęśliwie, wyzwoleni od problemów upadłej cywilizacji, podatków, niebezpieczeństw, jakie codziennie spychały ludzi do grobu. Tylko my i świat, podsumowała. To piękne.
- Chodzi mi o to, skarbie, że teraz nie ma ludzi, czyli nie ma nic. Możemy się w końcu zająć sobą, swoimi sprawami. Pamiętasz, gdy mówiłam, że chcę dziecko, mówiłeś że nie mamy pieniędzy, nie jesteś gotowy i tak dalej. Ja dalej bym je chciała mieć, bardziej gotowi raczej nie będziemy, a pieniądze znaczą teraz tyle, co nic.
- Zobaczymy w Gdyni – zakończył. I właśnie to ją denerwowało. Sprawy zagłady rozkminiał godzinami, nie dochodząc do żadnego rewelacyjnego wniosku. Nawet jeśli by doszedł – co z tego. Kto go za to pochwali, co mu to teraz da? A sprawy ich dotyczące zamykał jednym, konkretnym zdaniem.
Martwiła się o niego. Kochała go i czuła, że przechodzi jakąś zmianę, coś w nim buzuje. Na gorsze. Już dawno nie powiedział żadnego dowcipu, żadnej kąśliwej uwagi, którymi w przeszłości rzucał na wszystkie strony, szczerząc zęby. Przycichł, spochmurniał – bała się tego. Nie takiego go pokochała. Uwielbiała go za to, iż mimo zerowej wiedzy na temat dorosłego, prawdziwego życia, obiecał że się nią zaopiekuje i będzie przy niej. Bała się tego, ale niedługo, wygląda na to, ona będzie musiała zacząć się nim opiekować.

Usiedli na schodach, którymi ponad którymi zaczynało się miasto.
Pssstyk! – Kacper pierwszy otworzył piwo. Wpatrywali się w słońce, wściekle pomarańczowo-czerwono-żółte niebo. Amelia wyciągnęła paczkę slimów, zapaliła jednego papierosa. Kacper popijał Żubra, Amelia zaciągała się papierosem. Łyk piwa, zaciągnięcie szluga. Piwo, szlug, piwo, szlug.
Fascynowała ich ta pora dnia – kompletne wyciszenie, widok jak z bajki Disneya, łatwo się myślało, zwłaszcza jeśli nie miało się nic innego do roboty, jak w ich przypadku. Zostali przecież sami! Prawdopodobnie cały świat był ich prywatną posesją.
- Kacper… to co będzie z nami? – poważny ton, duża przerwa przed pytaniem. Zaczynała się poważna rozmowa, delikatna gra. Wiedzieli, iż podczas takich rozmów między sobą z łatwością mogą się zranić, ponieważ byli wobec siebie brutalnie szczerzy. Należało uważać na słowa, pilnować się, by nie dźgnąć nerwu.
- Nie chcę by było jak teraz. Te imiona… – nie musiała kończyć. Kacper bardzo nalegał ze zmianą imion, dla niego kryła się za tym filozofia nowego początku. Jednak jej to nie odpowiadało. Pokochała Michała, nie Kacpra, nie chciała udawać, że urodziła się kilkanaście dni temu, kiedy Kacper… kiedy Michał wpadł na ten pomysł. A one niepotrzebnie uległa. – Nie zrozum mnie źle. Nie odpowiada mi po prostu życie udawane, takie wiesz, że niby nic wcześniej nie miałam. Chcę żyć z pełną świadomością, pogodzona z przeszłością, rozumiesz?

Opowiadania Zosi – część 2

Posted by admin | Posted in Opowiadania | Posted on 18-12-2009

Tagged Under : cisza, krzyk, Opowiadania, zaduszki, zosi, zosia

25Mama otworzyła lodówkę, a tam połowa mięsa. Na podłodze został ślad. Była to wielka miska . Początkowo nic się nie odzywała, ale tyle znaków wskazywało na coś dziwnego. Zosia spytała mamę, czy zastanawiała się już nad prezentem na Boże Narodzenie. Jednak mama stwierdziła , że jeszcze nie, gdyż do gwiazdki jeszcze daleko i zupełnie nie wie, dlaczego Zosia ją o to spytała. Nagle mama zaczęła słyszeć dziwne głosy, tu właśnie na korytarz wpadł Ami. Dzieciaki były zszokowane, a mama nie mogła złapać tchu. Nie zdawała sobie sprawy , z tego , że jej dzieci, mogą być tak nieodpowiedzialne. Mama się zdenerwowała. Zosia tłumaczyła , że znalazły go w drodze do domu i że był taki samotny i smutny, a poza tym wydaje się być chory. Po chwili dodała , że bardzo chciała , by go dostać na gwiazdkę. Wtedy nie musieli już by wydać pieniędzy na drogie podarunki , wystarczy im taki pies. Jednak na nic były te starania. Mama stanowczo zabroniła sprowadzania do domu psa . Dzieci wieczór spędziły w smutnym nastroju. Następnego dnia miały poszukać jego właściciela. Gdy wrócił tatuś do domu, również był zaskoczony. On także nie zgodził się , aby pies przebywał w ich domu. Aby dzieci nie płakały postanowili zatrzymać go na jedną noc , a następnego dnia zgłosić odnalezienie. Zosieńka modliła się cichutko, aby pies został u nich na zawsze. Gdy się rano obudziła, zobaczyła jak Ami leżał na podkoszulce Piotra , a w łapach trzymał skarpetki, natomiast w pysku buta mamy. Mama obudziła się , wyszła , a tam cały widok i oblicze psa. Zosia widziała, że taki widok , z pewnością zniechęci mamę do posiadania psa. Wiedziała , również , że teraz wszystkie szanse są już stracone. Jednak reakcja mamy była zupełnie inna, niż się spodziewała. Mama zamiast krzyczeć, zaczęła się śmiać . Twierdziła też, że nie może ich nauczyć porządku , to w takim razie pies by ich z pewnością nauczył. Nadchodził dzień zaduszek. Wszystko było już przygotowane, dopięte na ostatni guzik. Rankiem cała rodzina wyruszyła do Kościoła, by pomodlić się za swoich bliskich , zmarłych. Tatuś zachęcił rodzinę, by się pomodlili o spokój na świecie, by nie było głodu, ani wojny.

To wydarzyło się naprawdę

Posted by admin | Posted in Opowiadania | Posted on 16-12-2009

Tagged Under : chłopak, klasa, Opowiadania, opowiadanie, pieniądze, szkoła

13Opowiadanie Kingi. Pewien chłopak z ich klasy, był straszny . Cały czas tylko szpanuje kasą i niczym więcej. Ma bogatych rodziców, to myślał , że może pozwolić sobie na wszystko . Jednak to bogactwo przybierało troszkę inne formy. Cały czas od kogoś coś pożyczał ,jak nie gotówkę , to długopis , to zeszyt . Skoro miał pieniądze to powinien sam sobie kupić, a nie pożyczać, od biedniejszych od siebie. Od czasu do czasu tylko coś komuś oddawał. Często także naprasza się , by go poczęstować jakimiś chipsami, paluszkami i tym podobne. Niektórzy nie mogą już go znieść. Poza tym uwielbia brać rzeczy z ławki bez pytania, które nie należą do niego. Kiedy ktoś wyciąga telefon , sam mu wyciąga na siłę . A swojego telefonu to nawet nie każe dotknąć. Wszyscy z klasy dostawali szału . Pewnego razu Kinga pożyczyła od taty aparat, który był troszkę uszkodzony. Po lekcji położyła go na ławce i zaczęła rozmowę .Posmarowała klejem obudowę ,a gdy ten szarpnął za aparat palce przykleiły mu się do niego. Wtedy była heca. Chłopak miał minę , jakby diabła zobaczył. Od dziś nie zachowuje się tak jak dawniej . Nareszcie !

Jedna dziewczyna z Marioli klasy, cały czas zadziera nosa. Zawsze była najlepsza, miała najlepsze ciuchy , buty, kosmetyki, telefony. Ładna to i ona była, ale bez przesady, żeby uważała się za piękność świata. Była zarozumiała, przez to niewiele miała koleżanek . Pewnego razu wszyscy z całą klasa wybrali się na basen .Dziewczyny poszły do swoje przebieralni, a chłopcy do swojej. Gdy piękna nic nie zauważyła, dziewczyny włożyły do jej plecaka majtki w misie i pismo playboya. Ona zawsze łasiła się do pięknych mężczyzn . Gdy na korytarzu wszyscy z basenu wyszli, ona rozpięła plecak ,a tam wypadły jej majtki i gazeta . Wszyscy bez wyjątku rechotali się ze śmiechu. Ona zrobiła się bardzo czerwona, nie wiedziała co ma powiedzieć. Z jednej strony dobrze ,że dziewczyny postanowiły jej utrzeć nosa , być może to dało jej dużo do myślenia. Nie mogły pozwolić na to by była cały czas lalką Barbie, i żeby wyróżniała się spośród tłumu . Minął czas, a dziewczyny zostały koleżankami. Zmieniło się jej nastawienie do ludzi. Być może taki incydent, pozwoli na zmianę ludzi na lepsze.