Miłość

Posted by admin | Posted in Uczucia | Posted on 09-11-2009

Tagged Under : miłość, para, pożądanie, serce, zakochanie, zauroczenie

21Tak. Mówi się ze to właśnie miłość jest najważniejszą wartością w życiu człowieka, ze powinniśmy się nią kierować i za nią dążyć. Niestety ni Ema to odzwierciedlenia w naszym codziennym życiu i postępowaniu. Boimy się zaryzykować i postawić na miłość. Bardziej cenimy wygodę aniżeli szczęście i odrobinę cierpień za cenę miłości.
Miłość nie jest dla nas najważniejsza. Często ponad nią stawimy się swojej własne dobro, wygody, oraz to jak będzie wyglądało nasze życie za parę lat. Niestety często oceniamy naszego partnera Ne przez pryzmat jego uczuć i naszych uczuć, ale także przez jego sytuację materialna, poniekąd wygląd czy zainteresowania. Zapominamy tu o naszym szczęściu duchowym, bez którego ni będziemy szczęśliwi, chociaż byśmy nawet byli najbogatszymi ludźmi na świecie.
Człowiek jest tak stworzony, ze nie umie żyć bez miłości, ze, aby mógł być szczęśliwy musi kochać i kochanym być. Tak już jesteśmy stworzeni i tego nie zmienimy.
Warto, więc kierować się sercem i udyszą a nie rozumem.
Wiele osób patrzy nie tylko na miłość ukochanej osoby, ale także na jej wygląd czy sytuację materialną. Ocenia ze dzięki tym, czynnikom będzie szczęśliwa, ze będzie miła zapewniona doskonałą przyszłość, ze ni będzie się bała odzień jutrzejszy i będzie mogła spać spokojnie. Niestety osoba, którą kichasz nie jest najbogatsza, ma mało pieniędzy, nie tyle ile byś chciała. Boisz się si postawić na miłość, porwać się uczuciu.
Wolisz zakończyć to uczucie licząc, ze w przyszłości też kogoś będziesz tak mocno kochać i będzie on jednocześnie także bogaty i majętny, pozwoli ci spełnić marzenia i pragnienia, spełnisz wolę swojego rozumu, wybierasz rozwiązanie, które ci podpowiada a któreśmy sprzeciw sie twoje serce.
Nie wiesz jeszcze tego, ale będziesz żałować, bowiem nigdy więcej nie pokochasz nikogo tak mocno, jak wcześniej kochałaś jego. To smutne. Będziesz przeklinać ten dzien., kiedy zrezygnowałaś z miłości i pomimo ze dziś masz wszystko nie jesteś szczęśliwa, brak ci uczucia.

Opowiadanie o zakochanych

Posted by admin | Posted in Opowiadania | Posted on 18-10-2009

Tagged Under : miłość, opowiadanie, para, zakochani, zauroczenie

1Ona również, ale radziła sobie. Widocznie on nie bardzo. Wiedziała również, że jeśli on się rozpłacze akurat teraz – przygnieciony balastem cudownych wspomnień – to będzie z nim tragedia. Zawsze ciężko było go złożyć do kupy, kiedy się rozklejał. Teraz będzie to o wiele cięższe, więc nie chciała tego. Kiedyś to on ją przyprowadzał do pionu, pocieszał – tym razem jednak coraz częściej role się odwracały.
- Nie rób tego teraz, Kacper – powiedziała pół-nakazując, pół-prosząc. – Jeśli się poddasz, ja też, a wiesz, że nie możemy sobie na to pozwolić.
- Zostajemy tu na noc? – spytał, ocierając twarz ramieniem. Amelii ten pomysł się nie spodobał – rozdrapywanie sentymentalnych strupów było teraz bardzo niewskazane.
- Kacper…
- Tylko dzisiaj – przerwał jej, jednocześnie patrząc. – Pożegnamy się, zakopiemy ten rozdział.
Znała ten ton głosu. Nie było sensu protestować.Znaleźli pusty pensjonat, w nim ubrania. Gdy Amelia brała zimny prysznic, Kacper oglądał coś, co w tajemnicy zabrał z pewnego opuszczonego domu. Pokażę go jej później, zdecydował.

Wyszli ubrani podobnie, w innych tylko kolorach i adidasach. Judycie bardzo odpowiadało nakładanie sukienek, mimo iż przed Kapitanem Tripsem stroniła od tego. Podwód – kompleksy oczywiście. Dzisiaj kompleksów nie miał jej kto wytykać, bo Kacper, jako prawdopodobnie ostatni przedstawiciel człowieka samca, uwielbiał ten kuszący, zachęcający krój na ciele swojej dziewczyny. Łatwiejszy dostęp, ha-ha.
Kacper wziął plecak pełen jedzenia i picia, wkładając do niego tajemniczy przedmiot. Wyszli na dwór. Amelia próbowała uchwycić skrawek typowego zapachu takich turystycznych miast – opar smażonych gofrów, ryb, piwa i lodów włoskich. Choćby ostatni fragment oparu, choćby małą część. Oczywiście nic z tego – już dawno nikogo nie interesował nadmorski biznes.
Oddałabym się za gofra, pomyślała z nostalgią.
Szli przez puste miasteczko. Rok temu, o tej porze nie dałoby rady luźno puścić bąka, taki był tu ścisk turystów. Tego wieczoru słychać było jedynie ćwierkanie ptaków.
- Właśnie, dlaczego tylko my? – przerwał ciszę Kacper, wsłuchując się w ptasi śpiew. Amelia spojrzała na niego pytającym wzrokiem. – Wszyscy ludzie skoszeni, przynajmniej większość. A dlaczego zwierzęta nie?

Cholera, właśnie, my żyjemy i to jest najważniejsze! – pomyślała Amelia. Po drodze natykali się na psy, koty, łanie. Ptaków, zwłaszcza mew, wszędzie było pełno, jakby nigdy nic. Chociaż to i tak bez znaczenia. My żyjemy i to ma znaczenie. Właściwie, to drażniło ją takie analizowanie ich sytuacji, jakie uprawiał Kacper. Bo po co? Ważne, że nam się udało. Żyjemy i tym życiem, jakie nam zostało, trzeba się zająć. Przypomniała jej się też irytacja z powodu pomysłu zmiany imion. Ich aktualne imiona miały należeć do potencjalnych dzieci. Kacper (wtedy Michał) uparł się, argumentował że to dobra zmiana, pogrzebanie przeszłości itp. A teraz sam do niej chciał wracać, spać w tym mieście, zastanawiając się nad rzeczami – vide żyjące zwierzęta – które gówno teraz znaczą.
- To takie ważne? – zapytała.
- No chyba nie… ale wiesz… dobrze wiedzieć.
- Nie lepiej, Kacper, zająć się tym, co przed nami?
- Przed nami mniej więcej jeszcze połowa drogi po piachu. Po lewej wydmy, po prawej morze, nic więcej. A to problem, że zastanawiam się nad naszą sytuacją?
Nie, to nie było źle. Problem w tym, że wyraźniej widzisz przeszłą tragedię, niż naszą przyszłość, pomyślała.
- Ani razu nie mówiłeś, co będzie z nami.
- A co ma być?