To wydarzyło się naprawdę
Posted by admin | Posted in Opowiadania | Posted on 16-12-2009
Tagged Under : chłopak, klasa, Opowiadania, opowiadanie, pieniądze, szkoła
Opowiadanie Kingi. Pewien chłopak z ich klasy, był straszny . Cały czas tylko szpanuje kasą i niczym więcej. Ma bogatych rodziców, to myślał , że może pozwolić sobie na wszystko . Jednak to bogactwo przybierało troszkę inne formy. Cały czas od kogoś coś pożyczał ,jak nie gotówkę , to długopis , to zeszyt . Skoro miał pieniądze to powinien sam sobie kupić, a nie pożyczać, od biedniejszych od siebie. Od czasu do czasu tylko coś komuś oddawał. Często także naprasza się , by go poczęstować jakimiś chipsami, paluszkami i tym podobne. Niektórzy nie mogą już go znieść. Poza tym uwielbia brać rzeczy z ławki bez pytania, które nie należą do niego. Kiedy ktoś wyciąga telefon , sam mu wyciąga na siłę . A swojego telefonu to nawet nie każe dotknąć. Wszyscy z klasy dostawali szału . Pewnego razu Kinga pożyczyła od taty aparat, który był troszkę uszkodzony. Po lekcji położyła go na ławce i zaczęła rozmowę .Posmarowała klejem obudowę ,a gdy ten szarpnął za aparat palce przykleiły mu się do niego. Wtedy była heca. Chłopak miał minę , jakby diabła zobaczył. Od dziś nie zachowuje się tak jak dawniej . Nareszcie !
Jedna dziewczyna z Marioli klasy, cały czas zadziera nosa. Zawsze była najlepsza, miała najlepsze ciuchy , buty, kosmetyki, telefony. Ładna to i ona była, ale bez przesady, żeby uważała się za piękność świata. Była zarozumiała, przez to niewiele miała koleżanek . Pewnego razu wszyscy z całą klasa wybrali się na basen .Dziewczyny poszły do swoje przebieralni, a chłopcy do swojej. Gdy piękna nic nie zauważyła, dziewczyny włożyły do jej plecaka majtki w misie i pismo playboya. Ona zawsze łasiła się do pięknych mężczyzn . Gdy na korytarzu wszyscy z basenu wyszli, ona rozpięła plecak ,a tam wypadły jej majtki i gazeta . Wszyscy bez wyjątku rechotali się ze śmiechu. Ona zrobiła się bardzo czerwona, nie wiedziała co ma powiedzieć. Z jednej strony dobrze ,że dziewczyny postanowiły jej utrzeć nosa , być może to dało jej dużo do myślenia. Nie mogły pozwolić na to by była cały czas lalką Barbie, i żeby wyróżniała się spośród tłumu . Minął czas, a dziewczyny zostały koleżankami. Zmieniło się jej nastawienie do ludzi. Być może taki incydent, pozwoli na zmianę ludzi na lepsze.
Piotrek wracał z Zosią do domu ze szkoły. Jego klasa nie miała dwóch ostatnich lekcji, gdyż zdarzył się nagły wypadek. Pękła rura, a woda zalała całą salę gimnastyczną. Było zbyt zimno, żeby dzieci mogły wyjść na boisku i tam ćwiczyć. Piotrek wypadł razem z kolegami przed budynek , ale w ostatniej chwili przypomniał sobie ,że Zosia też o tej porze kończy lekcje, więc postanowił na nią poczekać. I tak raz wyszli na ulice. Postanowili po drodze wejść do kościoła. Uklękli przed ołtarzem, gdyż mama często przypominała dzieciom, iż jeżeli będą przechodzić blisko Kościoła, zawsze żeby weszli do Kościoła i pozdrawiali Pana Jezusa. Kiedy znaleźli się już blisko domu, Piotrek ruszył swoim szlakiem. Nagle znalazł się przed psem. Zamarł bez ruchu , ale pies był na tyle dobry, że polizał chłopca po policzku. Zosia to ujrzawszy podbiegła do Pieska i zaczęła go głaskać. Chciała od tej pory zabrać go do domu. Jednak nie wiedzieli , jak mogą na to zareagować ich rodzice. Mama nigdy nie chciała mieć psa, nawet w starym domu, a co dopiero w nowym. Choć Zosia stwierdziła , że w starym domu , były stare zwyczaje, natomiast w nowym domu, powinny panować nowe zwyczaje, stary to stary, a nowy to nowy. Dzieciaki jednak nie wiedziały, czy ten pies do kogoś należy. Ale Zosia popatrzała na psa i stwierdziła , że jest taki smutny, bezbronny, samiutki, więc z pewnością mógłby być głodny i bezdomny. Postanowili , że zabiorą go ze sobą. Pies poszedł za nimi . Otrząsnął się szybko, pomerdał ogonem i popędził . Zosia nazwała Go Ami. Nazwała go tak, gdyż w jej czytance , pies o imieniu Ami , uratował dzieci, w górach. Chciała , żeby ten pies był też bohaterski. Zosia uszykowała przybłędzie jedzenie. Nalała do miseczki mleka, a ten wypił. Myślała, że jest niedożywiony i być może ma jakąś chorobę. Często mama , która pracowała w szpitalu opowiadała jej o tym. W lodówce znalazła wołowinę i mięso wieprzowe, które miało być na obiad. Ale pomyślała, że oni tak bardzo nie są głodni jak ten pies, dlatego chciała mu pomóc. Pies był bardzo szczęśliwy. Po obfitym posiłku psa, wszyscy powędrowali do Zosi pokoju. Ta układała swoje lalki, przebierając je w różne kolorowe sukienki. Pies patrzał ze zdumieniem. Wydawał się być zadowolony z pobytu w nowym mieszkaniu. Jednak męczyły go przebierania i widok dziewczynki ,dlatego też wyszedł na korytarz. Piotrek także przeniósł się do swojego pokoju. Nagle chłopczykowi zachciało się pić. Poszedł więc do kuchni, a tam w korytarzu wielka mina i kałuża. Chłopiec natychmiast krzyknął siostrę. Zosia myślała , że coś złego się stało. A tam zastała taki widok. Była przerażona, gdyż niedługo miała wrócić mama z pracy. Niedosyt , że wzięli psa, to jeszcze w domu by było brudno. Dzieci nie mogły na to pozwolić. W szybkim tempie wzięły się za sprzątanie. Zosia umieściła psa w swoim pokoju, by nic nie zbroił. Mamę zdziwił zapach środka do czyszczenia i mycia podłogi. Myślała , że dzieci chyba chciały jej zrobić niespodziankę. Jednak nie wiedziała co ją czeka. Piotrek zaczął wynosić śmieci , a dziewczynka pomagać mamie w obiedzie.
Dzieci zaczęły chodzić do nowej szkoły. Zosia nie była zadowolona z przeprowadzki. Musiała zostawić swój stary dom, swoich przyjaciół, swoje podwórko , szkołę. Tu wszyscy byli nowi, nikogo nie znała. Źle się czuła, że nikt do niej nie podszedł, wszyscy kolegowali i przebywali w swoich kręgach znajomych. Nie wiedziała , czy ma zająć jakieś miejsce, czy lepiej stać pod ścianą. Było jej bardzo smutno, a w jej oczach zaczęły zbierać się łzy. Po chwili zobaczyła, że jakaś dziewczynka pod oknem siedzi sama, więc postanowiła się przysiąść . Okazało się , że dziewczynka siedząca samotnie w ławce , tez była nową uczennicą tej szkoły. Dziewczynki szybko znalazły wspólny temat. Obydwie ubolewały nad stratą starej szkoły i kolegów. Prowadząc rozmowę, doszły do wniosku, że mieszkają na tej samej ulicy. Jednak Agata nie miała rodzeństwa, była jedynaczką. Gdy pani zaczęła sprawdzać listę obecności, wyszło , że czterech nowych dzieci doszło do tej klasy, a co więcej mieszkają w tym samym bloku. Pierwszy dzień w szkole minął bardzo przyjemnie. Zosia dała Agacie malutkiego plastikowego pieska. Bardzo chciała by mieć takiego w domu, tylko , że żywego, jednak rodzice nie pozwalali jej na to. Agata chcąc się odwzajemnić podarowała Zosi chińską gumkę z kolorowym kwiatkiem. Dziewczynki postanowiły , że zostaną przyjaciółkami. .Rozmawiały ze sobą cały czas, na przerwach razem spacerowały, trzymając się za rękę. Gdy skończyły się zajęcia, razem wracały do domu. Zosia chciała zostać lekarzem i leczyć chore dzieci. Natomiast Agata chciała występować w telewizji, albo być sprzedawczynią w sklepie, w której jest mnóstwo słodyczy. Zosia opowiedziała Agatce o jej bracie. Ten chciał zostać lotnikiem, gdyż nieustannie tylko kleił swoje samoloty. Teraz miał już własny pokój, także bałagan obejmował tylko to pomieszczenie. Dziewczynki umówiły się na piętnastą godzinę, by pójść na religię. Popołudniu Zosia oraz Agata pobiegły do Kościoła. Tak przywitała ich siostra zakonna. Ten rok był dla nich szczególnie ważny, gdyż właśnie w tym roku, miały przyjąć pierwszą Komunię Świętą .
Jola opowiada , że od pewnego czasu w ich klasie , kilkoro chłopców zachowuje się wstrętnie i odrażająco. Potrafią bawić się w samolociki , pluć, rzucać przedmiotami, dokuczać uczniom, a nawet nauczycielom. Każdy w klasie ma ich dosyć, a nauczyciele, reagują , tak jak nie powinni. To właśnie przez nich cała klasa ma najgorsza opinię w szkole, wśród dyrekcji i innych nauczycieli. Ci, którzy chcą się uczyć, niestety nie mogą, bo nie mają do tego warunków. Nie ma tu ładu, porządku, a już nie wspomnieć można o spokoju. Nawet nie pomagają żadne straszenia wywiadówkami, wezwaniami rodziców. Totalnie sobie wszystko olewają. Najgorszą rzeczą jest to , że coraz bardziej inni przyłączają się do nich, a w dodatku są to też dziewczyny. Jola jest w tej sprawie bezradna, ona może zrobić niewiele. Ale jak sprawić, by klasa się zmieniła , żeby nie była ta najgorszą ? Otóż, chłopcy w czasie dorastania , mają wiele nie taktycznych pomysłów. Czasami nawet dostają małpiego rozumu. Zamiast przy dorastaniu dojrzewać psychicznie, to cofają się wstecz . Może chcą też komuś zaimponować, zwrócić na siebie uwagę , pokazać , że oni tu rządzą, a nie nauczyciele, czyli tamci nie mają nic do gadania. Taki problem najbardziej uwidacznia się w szkole podstawowej i jest nie do wytrzymania przez nauczycieli. Najczęściej może to być szósta klasa szkoły podstawowej. Poprzez to , żeby się wyróżnić, robią rożne głupoty, zamiast wyróżniać się dobrą nauką, celują w głupotę.