Mieszkanie
Posted by admin | Posted in Opowiadania | Posted on 15-11-2009
Tagged Under : blok, dom, mieszkanie, modlitwa, opowiadanie, praca
Zosia niedawno sprowadziła się do nowego mieszkania, a właściwie bloku. Wszystko tu wyglądało bajecznie. Piękne ściany , czyste mieszkanie, wszystko tu jeszcze pachniało farbą. Blok , był bardzo duży. Składał się on z piętnastu pięter, wystawiając ponad wszystkie domy w okolicy. Zbudowany został na niewielkim osiedlu , ale wcisnął się pomiędzy ruchliwą ulicę Pomost, a niewielki skwerek. Tato Zosi wziął sobie prawie cały tydzień urlopu . Wszyscy wkładali swoje serca , swoją pracę w urządzanie mieszkania. Początkowo rozmieszczono meble w mieszkaniu . W dużym pokoju , który miał być pokojem gościnnym , tatuś nad drzwiami przybił krzyż. Była to oznaka chrześcijańska , aby Bóg zagościł w ich pokojach. Mama rozpoczęła układanie w meblach , na meblach , i na półkach. Co prawda wszystko zmieniło swoje miejsca . Trudno było cokolwiek znaleźć , bo każda rzecz, znajdowała już swoje nowe miejsce. Nic nie było tak jak dawniej. Zosia miała też brata, o imieniu Piotrek. Niestety już nie spali razem na piętrowym łóżku , teraz każdy dostał własny, mały , ale własny pokoik. Jednak Piotr nie był z tego zadowolony. Pewnego razu wyszedł na klatkę schodową, pokręcił się blisko bloku i nic, żadnego chłopca w jego wieku, nie zobaczył. Po tym wszystkim tylko zrobiło mu się niedobrze. Wieczorem Zosia zaczęła urządzać swój pokój. Na regale postanowiła zrobić salon dla jej lalek i miśków. Piotrek ułożył w swoim pokoju książki, zastanawiając się , gdzie położy swoje narzędzia, bo przecież miał ich tyle. Jednak coś zakłóciło pracę Zosi i Piotrka. Słyszeli jakieś głośne pukanie do drzwi, myśleli wówczas , że odwiedzili ich jacyś niespodziewani goście. Niestety, ale gdy podeszli do drzwi, zobaczyli jak tatuś przybija do drzwi tabliczkę, z napisem ich nazwiska. Byli bardzo rozczarowani. Zobaczyli , że na tabliczce oprócz nazwiska , są także inicjały rodziców. Czuli się zranieni, tak jakby oni tu nie mieszkali. Postanowili więc przed swoim pokojem na drzwiach , przykleić tabliczkę , także z ich inicjałami. Dobiegała już dziesiąta godzina, a mama była przerażona , .że jej dzieci jeszcze są nie umyte i nie śpią. Jednak tato zawołał wszystkich przed krzyż , który przybił w salonie. Wszyscy na dobranoc odmówili pacierz.
Do tego ważnego wydarzenia trzeba było przygotować się jak najlepiej, by nie zmarnować żadnego dnia. Każdy z nich marzył sobie, że będzie kimś wielkim, albo lekarzem, albo profesorem, albo inżynierem, czy też stomatologiem. Siostra ich bardzo zadziwiła, przecież skąd ona mogła wiedzieć, że o tym dzisiaj właśnie rozmawiały. Jednak siostra powiedziała , że najważniejsze dla każdego człowieka jest to , by stał się prawdziwym dzieckiem Boga . Bóg jest wspaniały, jest Stwórcą Świata i może wszystko. Nagle zaczęły słyszeć głosy jakiegoś chłopca. Mówił on, że chciałby aby w szkole było mniej zadawane, aby więcej było wakacji, że chciałby dostać komputer, oraz rower. Siostra odparła ,że trzeba być dobrym dla każdego , Bogu dziękować za wszystko, pomagać koleżankom, kolegom, rodzeństwu, dziadkom, czy też rodzicom. Do osiemnastego roku życia mamy obowiązek być posłusznymi rodzicom. Nie wolno tylko myśleć o sobie. Dzieci uklękły przed Tabernakulum i zaczęły wspólnie się modlić. Prosiły o to , aby Jezus z każdym dniem czynił ich lepszymi, i przemieniał ich serduszka. Babcia opowiadała Zosi i Piotrkowi, że w pewnym państwie, Portugalii ukazała się dzieciom Matka Boża. Ukazywała im się zawsze z różańcem w ręku. Jednak była smutna. Martwiła się grzechami ludzi, które jak złe chmury otaczały kulę ziemską. Wzywała do zmiany życia na lepsze , oraz by odmawiać różaniec . Jednak Zosia wiedziała , że różaniec to długa modlitwa. Piotrek nie był tym zachwycony, stwierdził, że jeżeli by miał mówić Zdrowaś Maryjo i tak dziesięć razy , to by myślał o niebieskich migdałach, a nie o różańcu i tym co mówi. Zosia także dodała, że różaniec odmawiają tylko babcie, bo nie mają co robić na stare lata, a poza tym wymaga to dużo cierpliwości i skupienia. Babcia postanowiła opowiedzieć wnukom o różańcu. To była jej najpiękniejsza modlitwa , jaką znała. Dzieci usadowiły się wygodnie na wersalce i słuchały z zachwytem tego , co mówiła babcia. Widziały one piękne różańce, a różaniec babci był według nich okropny, ale nie mówiły nic Babci, aby nie zrobić jej przykrości. Okazało się , że to była pamiątka po dziadku. Jednak podczas drugiej wojny światowej ich dziadek został schwytany przez Niemców, podczas ulicznych łapanek. Był wywieziony na roboty, a wiedział dobrze ,że uratować go może tylko silna wiara w Boga i Jezusa Chrystusa. Zrobił więc sobie różaniec, z tego co miał pod ręką. W Wolnych chwilach, kiedy Niemcy się nie kręcili odmawiał różaniec. Gdy patrzy się na różne przedmioty życzliwym wzrokiem, być może one pięknieją. Nie ważne było to , jaki był różaniec czy ładny, czy brzydki, czy wykonany z pereł , czy z nasion, ale ważne , że to był właśnie różaniec, a tym bardziej była to pamiątka bo mężu babciu, czyli dziadku. Jest tyle tajemnic różańca, że można na nowo przeżywać tamte chwile każdego dnia. Są tajemnice chwalebne, radosne, czy też bolesne. Można cieszyć się Narodzeniem Chrystusa, przezywać jego śmierć. Naprawdę tych wrażeń jest ogrom, wystarczy tylko chcieć, i mieć silna wiarę.
Kinga ma siedemnaście lat. Jej rodzice się rozwodzą, a ona jest przerażona. Nie wie co ma robić, nie wie co się z nią stanie. Ma żal , że ciągle tylko kłótnia i nic więcej, a na nią nie zwracają wcale uwagi. Nie wie czy ma coś złego sobie zrobić, by ta uwagę przyciągnąć, czy zrobić sobie coś złego po pogodzić rodziców. Atmosfera w domu , czasami była nie do wytrzymania. Myśli, że wcale się nią nie interesują, gdyż nawet nie pytają o szkołę i o oceny. Jak twierdzi, dostaje pieniądze na co chce. Ale to się dla niej nie liczy. Wolała by nie mieć tych pieniędzy , a mieć szczęśliwą rodzinę. Chciałaby , żeby rodzice poświęcali jej chociaż trochę czasu. A nie tylko praca , zajmowanie się samym sobą. Czuje się bardzo źle, czasami by chciała przestać istnieć. Otóż, bardzo trudno zrozumieć, dlaczego dwoje ludzi, którzy dawniej się kochali , wzięli ślub, mieli dzieci, a teraz dochodzi do rozwodu. Nie potrafimy często zrozumieć, dlaczego już się nie kochają i dlaczego nie chcą być już ze sobą. Niestety tak jest, ale za problemy rodziców, za to co oni zrobią, zawsze obrywają dzieci. Dzieci, które nie są niczemu winne. Dlaczego one maja płacić, aż taką cenę ? W szkole dzieci często chwalą się, że jej mama to, jego tata tamto. A jedno dziecko skrzywdzone, nie ma o czym mówić. Dlatego ważna jest reakcja pedagogów, nauczycieli takich dzieci . W sytuacjach , które są pełne napięcia, tak jak rozwód, rodzice , myślą o sobie o własnych konfliktach i przeżyciach . Dziecko, w takiej sytuacji jest odsunięte na dalszy plan. Nie oznacza to tego, że rodzice przestali kochać swoje dzieci. Ale w tym czasie obmyślają za i przeciw, ich związku. Czy to miało by sens? Skoro tata by był z mamą w domu i ciągle tylko dzieci by słyszeli kłótnie? Nie ma to najmniejszego sensu. Niestety my dzieci, nie mamy zbyt wiele do powiedzenia. Rodzice i tak nie zaakceptowali by naszej propozycji. Na pewno po takich ciężkich dniach, które przezywa Kinga, przyjdą i piękne dni, gdzie wszystko wróci na swoje miejsce , poza rodzicami. Czasami warto dąć im szansę , na zbudowanie nowej rodziny. Nie chcę pójść do nowej szkoły. Ania mieszka w małym miasteczku, w którym znajdują się dwie szkoły średnie . Ona wybiera się do liceum. Jednak ta szkoła łączy się także z technikum, a dzięki temu ma okropną opinię. Chodzą tam takie osoby, których trzeba się bać. Inaczej , kończyło się to klęską ucznia, który nie umiał sobie poradzić. Nawet dziewczyny, które chodzą do tej szkoły są straszne . Bardzo boi się pójść do tej szkoły. Jak twierdzi, do nauczycieli z tym problemem nie mogła by się zwrócić , gdyż inni uczniowie by ją chyba zabili. Zdesperowana, nie wie co ma zrobić . Okazuje się, że w każdej szkole są łobuzy. Jednak nie prawidłowa jest reakcja organów szkoły. Uczniowie są zdolni nawet zagrozić nauczycielowi, przebić mu w samochodzie oponę, lub nastraszyć. Często nauczyciele bagatelizują ten problem, do czasu , kiedy się coś wydarzy. Takie łobuzy, powinny chodzić do szkoły specjalnej, albo być zawieszeni .Być może w takiej sytuacji powinna Ania pójść do psychologa szkolnego, a ten z pewnością by jej pomógł pokonać barierę strachu, przed nową szkołą.
Ona również, ale radziła sobie. Widocznie on nie bardzo. Wiedziała również, że jeśli on się rozpłacze akurat teraz – przygnieciony balastem cudownych wspomnień – to będzie z nim tragedia. Zawsze ciężko było go złożyć do kupy, kiedy się rozklejał. Teraz będzie to o wiele cięższe, więc nie chciała tego. Kiedyś to on ją przyprowadzał do pionu, pocieszał – tym razem jednak coraz częściej role się odwracały.